w Praktyce
7 godz. 35 min · User Experience · UI, UX i Webdesign
Natalia BieniasHead of Design w Mobee DickCały kurs został podzielony na trzy główne części: zbieranie wymagań, architekturę informacji oraz prototypowanie. Czasami jako projektanci będziemy zajmować się w pracy każda z nich, a czasami będziemy odpowiedzialni za wszystkie. Niezależnie od tego, czym ostatecznie będziemy się zajmować, warto znać i rozumieć pozostałe etapy, aby sprawniej współpracować z innymi członkami zespołu projektowego.
To, czego nie uczą z reguły podręczniki to praca z klientem i rozwijanie tak zwanych kompetencji miękkich. W części poświęconej zbieraniu wymagań poznasz metody i narzędzia, które pomogą Ci we współpracy z innymi ludźmi. Dowiesz się min. jak i po co stworzyć brief, jak zorganizować i poprowadzić spotkanie lub warsztat kreatywny, a także jak uporządkować sobie zdobyta wiedze, by wykorzystać ja dalej.
W pracy projektowej albo tworzymy struktury architektury informacji lub na takich strukturach, przygotowanych przez architektów informacji pracujemy. Niezależnie od tego, w która stronę pójdziemy, będziemy mieć do czynienia na co dzień z projektowaniem treści. W kursie dowiesz się w jaki sposób porządkujemy treści na stronach, jakie są popularne modele nawigacji i w jaki sposób weryfikować, czy stworzone przez nas modele są zrozumiale dla użytkowników.
Etap prototypowania jest jednym z najbardziej charakterystycznych, do tego stopnia, ze często myli się go z samym projektowaniem UX. Dowiesz się jak wygląda proces powstawania prototypu i jak dobrać najlepszy jego rodzaj do typu projektu, który realizujesz. Nie zawsze bowiem będą potrzebne prototypy o wysokim stopniu szczegółowości i dużej interaktywności!
Z tego kursu skorzystają przede wszystkim osoby, które zaczynają prace zawodowa w obszarze projektowania UX lub chcą się przebranżowić z innych specjalizacji. Jeżeli jesteś osoba zupełnie zielona w temacie projektowania User Experience, sięgnij w pierwszej kolejności po kurs Wprowadzenie do UX. Dzięki temu poznasz podstawowe pojęcia. Z tego kursu skorzystają przede wszystkim: projektanci, którzy chcą poznać inne podejście do wytwarzania produktów cyfrowych; osoby zainteresowane praca w obszarach UX, architektury informacji czy projektowania interfejsów; osoby, które planują przebranżowić się na stanowisko UX albo UI designera; graficy, którzy chcą rozwinąć swoje kompetencje w procesie projektowym.
Więc zacznijmy od tego, o co tak naprawdę chodzi na
tym etapie zbierania wymagań. No, to jest nic
innego jak odkrywanie, pozyskiwanie informacji, zbieranie tych
informacji z bardzo różnych źródeł, z różnych stron, a następnie gromadzenie
ich, układanie, porządkowanie i przekazywanie dalej lub
po prostu jeżeli jesteśmy freelancerami, jeżeli jesteśmy osobami, które pracują w
pojedynkę, to takie przygotowywanie sobie tych informacji, żeby dalej móc pracować
nad konkretnymi już produktami, takimi jak wspomniana architektura
informacji czy prototypy. Taki etap zbierania wymagań
nie jest charakterystyczny tylko dla procesu UX,
dla procesu gdzie powstaje strona internetowa czy aplikacja mobilna,
ponieważ takie zbieranie wymagań jest właściwie podstawą, kiedy
zaczynamy produkować jakikolwiek twór, niezależnie od tego,
czy jest to coś do Internetu, tak jak wspomniane strony, czy jest to
na przykład branding dla firmy, czy jest to logo, tworzenie jakiegoś
katalogu czy tworzenie ilustracji do książki, więc
możecie spotkać się z zagadnieniami. które tutaj są poruszane nie tylko
w obszarze właśnie takim agencyjnym, gdzie tworzymy strony internetowe i
aplikacje mobilne, ale również na wszelkiego rodzaju spotkaniach, gdzie
spotyka się agencja, software house, ludzie,
którzy zajmują się na przykład optymalizacją stron pod wyszukiwanie,
ilustratorami i klientami. No i takim najpopularniejszym
sposobem na zebranie tych wszystkich wymagań jest nic innego jak
zwykła rozmowa; rozmowa z klientem i rozmowa
z jego użytkownikami, klientami naszego klienta. Mówiąc "klient",
nie mam oczywiście na myśli tylko tej osoby, która ostatecznie przyklepuje
projekt, która nam płaci, ponieważ bardzo często będziemy współpracować z
małymi firmami, z małymi przedsiębiorcami i tam faktycznie będzie jedna
osoba albo dwie, które będą odpowiedzialne za tworzenie tego projektu. Ale
bardzo często będziemy pracować też z dużymi firmami, gdzie są osobne działy
marketingu, gdzie jest dział handlowy, gdzie są również działy projektowe
i gdzie siedzą też programiści. I wtedy naszym klientem
nie jest tylko ta osoba, która ostatecznie zapłaci nam za wystawioną fakturę,
ale również ci wszyscy ludzie, którzy będą zaangażowani
w jakimś stopniu w proces powstawania tego produktu. Mówimy
wtedy o interesariuszach projektu. To jest takie pojęcie, z którym możecie często
spotkać się, jeżeli będziecie czytać czy uczyć się o procesach UX
i mówiąc "interesariusze", będziemy najczęściej mieli
na myśli właśnie osoby, które są bardzo zaangażowane w projekt albo
są w jakimś stopniu decyzyjne, ale nie muszą być koniecznie zaangażowane, bo są tylko tymi
osobami, które na końcu muszą przyklepać projekt, muszą go zaakceptować i wystawić
wspomnianą fakturę. Ale to również mogą być osoby,
które pracują w dużej odległości od tego działu,
który buduje na przykład aplikację mobilną. Wyobraźmy sobie sytuację,
że współpracujemy właśnie z dużą siecią sklepów stacjonarnych
i sieć z tych sklepów wymyśliła sobie, że stworzy aplikację
mobilną, która będzie służyła pracownikom tych
sklepów do łatwiejszego poruszania się między produktami, półkami,
odnalezienia konkretnych produktów; na przykład w razie gdyby
klient zapytał, gdzie co jest, to wyobraźmy sobie, że jest to jakaś
forma GPS-a po sklepie, więc naszym odbiorcą końcowym będzie
osoba, która będzie pracowała w tym sklepie, która będzie korzystała z tej
aplikacji, ale niekoniecznie będzie osobą decyzyjną, która
będzie brała udział w tworzeniu tego produktu. Więc interesariuszem
takiego projektu będzie wtedy też taka osoba, z którą na co dzień
nie mamy w czasie tworzenia produktu do czynienia, ale warto z nią porozmawiać, ponieważ
ta osoba będzie potrafiła nam odpowiedzieć na pewne pytania, na które
nie będą potrafili odpowiedzieć ludzie, którzy nie pracują na co dzień w sklepie, tylko
gdzieś za biurkiem, którzy podejmują jakieś decyzje czy
na przykład finansują cały projekt. Więc warto brać pod uwagę bardzo
różne strony w naszych projektach i dzięki
temu będziemy uzyskiwać więcej informacji (bardziej
rzetelnej informacji). Nie będą to tylko takie informacje, które polegają na
wyobrażeniach jednej strony na temat jak coś działa, jak coś
funkcjonuje. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że
jeżeli nie mamy wymagań, nie mamy zebranych tych informacji,
co tak naprawdę mamy zrobić, to nie za bardzo mamy co budować. To
znaczy możemy sobie powymyślać, że na tej stronie powinno być
na przykład okienko do zalogowania się, do zarejestrowania się,
może jakaś lista produktów, może wyszukiwarka, ale w sumie dlaczego
miałaby tam być wyszukiwarka? Czy mamy argumenty za tym, żeby tą wyszukiwarkę
tam wrzucić? Może powinno być okienko newslettera? Ale co jeżeli firma
nie prowadzi żadnych kampanii e-mail marketingowych i tak naprawdę nie zamierza żadnych
prowadzić w przyszłości? Czy ten effort, który trzeba, ten czas i
energię, którą trzeba poświęcić na tworzenie jakiegoś komponentu,
który ktoś wymyślił sobie na stronie, jest wart tego, żeby
później okazało się, że na przykład nikt z tego nie będzie korzystał? Więc ten etap zbierania
wymagań jest istotny, nie warto go
ignorować i naprawdę nie trzeba poświęcić dużo energii i czasu
na to, żeby zabrać te informacje, które będą nam potrzebne w późniejszych etapach, kiedy
będziemy tworzyć stronę czy aplikację. I to wszystko, o czym mówię,
tak naprawdę sprowadza się do takiego hasła jak empatyzacja. W zależności
od tego, w jakich metodykach pracujecie, czy może macie
wypracowane jakieś design sprinty, może pracujecie metodami desing-thinkingowymi, może
są jakieś inne metody, z których wasza firma właśnie korzysta. I
w zależności od tego, z jakich metod korzystacie, ten etap,
który związany jest z rozmową z klientem i użytkownikami
tego klienta, bardzo często będzie nazywany empatyzacją, poszukiwaniem,
odkrywaniem czy właśnie po prostu zbieraniem wymagań. I ta
empatyzacja tak naprawdę składa się na takie trzy dosyć
ważne punkty Po pierwsze, jest to obserwacja. Czyli musimy
poświęcić energię i czas na to, żeby obserwować zachowania
naszych klientów, osób, z którymi rozmawiamy i konteksty,
w jakich padają pewne słowa, bo może być tak, że co innego usłyszymy w
rozmowie z klientem, z panem prezesem i jego zespołem na
takim wspólnym spotkaniu, a może się okazać, że coś innego zaobserwujemy,
coś innego usłyszymy w momencie, kiedy na spotkaniu tego pana prezesa
nie ma, bo na przykład pracownicy pana prezesa są odważniejsi w
krytykowaniu pewnych postaw i zachowań czy procesów
w firmie, kiedy nie ma tej osoby, która tak
naprawdę im płaci. Więc musimy pamiętać o tym, żeby być bacznymi
obserwatorami w tym procesie, żeby nie umknęły nam
najmniejsze detale, bo one mogą mieć znaczenie. Później musimy
się zaangażować, bo oprócz tego, że będziemy
zbierać wymagania, to znaczy zadawać dużo pytań, wymagać
od klienta, żeby przygotował nam pewne materiały, musimy też pamiętać o
tym, że my sami musimy mocno zaangażować się w ten
etap i w te procesy pozyskiwania tych informacji. To znaczy nie
róbmy czegoś takiego, że przygotujemy listę 150 pytań, wyślemy
ją do klienta i potem będziemy czekać przez dwa albo trzy tygodnie na odpowiedź,
bo klientowi zajmie sporo czasu, żeby te pytania uzyskać. Bo
klient może nie czuć, dlaczego musi poświęcać czas i energię
na odpowiedzi na te pytania. Może poczuć się trochę zignorowany
i taki zbyty. To znaczy dobra, no to my sobie teraz będziemy odpowiadać na pytania,
a wy sobie będziecie pewnie robić coś innego. Zamiast takich
sytuacji lepiej spotkać się po prostu i porozmawiać, zaangażować się w
dyskusję, zorganizować jakiś warsztat i wspólnie, razem poszukać
odpowiedzi na pewne pytania. Bo tutaj też jest takie ryzyko, że dostaniemy
odpowiedzi na pytania, które nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości; w zależności
od tego, kto dostanie te pytania i kto będzie na nie odpowiadał, może odpowiadać zgodnie
z tym, co wydaje się tej osobie lub jaką ma wiedzę. A to niekoniecznie
musi rozszerzać się na to, co na przykład ostatecznie użytkownicy
będą myśleli o produkcie, o jego wadach czy zaletach. Musimy
patrzeć i słuchać. Niektóre rzeczy czasem łatwiej opowiedzieć,
niektóre rzeczy łatwiej pokazać, więc trzeba dopasowywać nasze
metody pozyskiwania informacji, zbierania tych informacji
do tego etapu, w którym właśnie albo będziemy
chcieli coś narysować wspólnie, rozrysować, poszkicować, albo czasami
wystarczy zwykła rozmowa i nie ma sensu, żeby organizować jakieś skomplikowane warsztaty
kreatywne. Wiele osób nie będzie chciało spotykać
się na spotkaniach, na warsztatach. Wiele osób będzie uważało je za stratę
czasu albo za jakieś niepoważne ćwiczenia, które do niczego
nie prowadzą i również sami projektanci bardzo często nie mają ochoty albo
nie chcą poświęcać czasu na to, żeby rozmawiać z klientem, wymieniać się mailami,
dzwonić, spotykać się. Jeszcze jak trzeba gdzieś pojechać do biura
klienta, to już w ogóle jest pół dnia straconego, więc ta niechęć pojawia się z różnych
stron, ale ostatecznie będzie prowadzić do tego, że
nie zyskamy tego, czego poszukujemy, nie zyskamy tych informacji,
które będą nam niezbędne w pracy, więc czasami trzeba się przełamać, trzeba
popatrzeć, posłuchać, zaangażować się i przede wszystkim bacznie
obserwować, co się na tym etapie dzieje.